Elfy jak elfy.
Osobiście jestem ich wilką fanką. Znaczy... Są naprawdę niesamowite, pociągaja mnie sowim urokliem, swoim związaniem z naturą. Ze mimo, iż to takie kruche istoty potrafią byc naprawdę niebezpieczne.
Chociaż przynam, że gdy tych elfów naroi się w okół mnie za dużo i nic tylko pałęta się takie tałałajstwo wszędzie, a nie daj Boże, jeszcze są kiepsko wykreowane, to naprawdę robi mi się nie dobrze i potrzebuję czegoś...
Czegoś nieco bardzije agresywnego, brutalnego i mniej mdłego.
Bez żadnych oschów i achów. Bez zbędnych czy anwet, jakichkolwiek subtelności.
Ale do elfów zawsze wracam. To jeden z symboli fantastyki. Trochę jak smoki, magi i tak dalej. Klasyczny świat.