Nazwa użytkownika:

Hasło:

Autor Wątek: Oko w oko z sielniejszym  (Przeczytany 1738 razy)

Offline Łukasz

  • Mroczne Widmo
  • Wiadomości: 3080
  • Reputacja: 24
  • fluggegecheimen
    • Status GG
    • Rowerowo
  • Imię: Łukasz
  • Skąd: Biała Podlaska
Oko w oko z sielniejszym
« dnia: Lipiec 23, 2009, 13:40:40 »
Pewnie nie raz zdarzało się Wam z kimś bić, z rówieśnikiem o jakąś głupotę, lub na poważnie, bo nie pałaliście do siebie szczególną przyjaźnią. A czy zdarzyło się Wam stanąć twarzą w twarz z silniejszym, większym osobnikiem? Wiedzieliście, że nie macie szans. Czy walczyliście do końca (czyt. dostaliście po gębie) czy odpuściliście (uciekliście). A jeśli taka sytuacja by się nadarzyła ... to co byście zrobili?

Mi w sumie raz się taka przygoda przytrafiła i że tak powiem .. stawiałem się do końca, aż ten wększy i sielniejszy odpuścił. Nie  trwało to długo, na szczęście dla mnie. A gdyby teraz się mi taka sytuacja przytrafiła .. nie wiem ....może bym się stawiał, a może bym po prostu stchórzył.
« Ostatnia zmiana: Lipiec 23, 2009, 22:00:19 wysłana przez Łukasz »

Offline Shaw

  • Władca lasu
  • Drzewiec
  • Wiadomości: 2445
  • Reputacja: 22
    • Status GG
    • Dark Forest
  • Imię: Adrian
  • Skąd: Szczecin
Odp: Oko w oko z sielniejszym
« Odpowiedź #1 dnia: Lipiec 24, 2009, 09:40:57 »
Kiedy ja się z kimkolwiek biłem.... hmm...? Dawno! Konkretnie to nie pamiętam, teraz staram się takiego rozwiązania unikać, ale w podstawówce to bardzo często się z kimś lałem, czasem to była po prostu zabawa, czasem na poważnie. Jak teraz sobie to przypominam to była głupota. Zmądrzałem jakoś tak pod koniec podstawówki, na początku gimnazjum i dobrze że w końcu!

Teraz jak najczęściej takiego rozwiązania unikam i bójka to tylko w ostateczności, jeśli naprawdę nie ma innego rozwiązania, a jak już pisałem dawno się nie biłem, co za tym idzie często znajdowałem inne rozwiązanie przy "nie miłej atmosferze".

A bójka z silniejszym? Hmm... jeśli silniejszy to osoba, większa bardziej masywna i bardziej umięśniona to w sumie to większość osób takich była, bo jednak ja należę i zwykle należałem do osób niższych, drobniejszych i nie chodzących na siłownie ^^
Teraz jakbym nie miał wyjścia, ale tylko i wyłącznie wtedy, to bym "stanął do walki" nawet z tym silniejszym, gdy wygląda na to że mam "przesrane" :P

"Mózg okryty jest twardą skorupą z kości, trudną do złamania,
ale bezbronną wobec tego co zżera go od środka."

Offline C-Note

  • Leśne echo
  • Wiadomości: 838
  • Reputacja: 15
  • Magister Habilitowany ds. monologów wieloosobowych
  • Skąd: Grudziądz
Odp: Oko w oko z sielniejszym
« Odpowiedź #2 dnia: Lipiec 24, 2009, 09:54:41 »
Może nie uwierzycie, ale nigdy nie miałem okazji się z kimś bić... Chociaż nie, raz była okazja, koleś był ewidentnie silniejszy i "wprawiony w boju". Staliśmy wszyscy razem, było nas 6 albo 7 i ten właśnie jakieś problemy miał, zaczęliśmy się szarpać i uderzyłem go w oko, wtedy zaczęli nas rozdzielać, a ten koleś wpadł w furię, ale nie oddał :D Potem przez tydzień latał z taką śliwą że ho ho :D

A tak, to ja nie mam się z kim bić. Ogólnie ja bezkonfliktowy jestem, raczej staram się zawsze załagodzić sprawę, ale jeśli będzie trzeba, to nie widzę problemu żeby się bić, nawet z większym, najwyżej :D

Beat me, hate me
You can never break me
Will me, thrill me
You can never kill me

Offline Gleros

  • Nasionko Lasu
  • Wiadomości: 17
  • Reputacja: 2
  • Skąd: Kraków
Odp: Oko w oko z sielniejszym
« Odpowiedź #3 dnia: Sierpień 26, 2009, 13:12:52 »
Zawsze unikam bójek. Staram się jakoś z delikwentem dogada i załagodzić sprawę, lecz jeśli się nie da... To co z tego że silniejszy? Każdego ruszy cios w splot słoneczny, doprawiony z kolana lub łokcia gdy się po nim złoży jak scyzoryk. Poza tym nie znam sytuacji w której nie można by zrobić kastetu z kluczy lub nie użyć stojących nieopodal krzeseł, sztachet, kamieni, rur... W ten sposób wygrałem prawie wszystkie walki.

Offline Riddick

  • Elf
  • Wiadomości: 417
  • Reputacja: 0
  • Imię: Krystian
  • Skąd: Ojczyzna Orlich Gniazd
Odp: Oko w oko z sielniejszym
« Odpowiedź #4 dnia: Sierpień 26, 2009, 20:48:08 »
Z większym od siebie raczej się nie biłem, co najwyżej z równym sobie i ostatni raz chyba kilka miechów temu...
Możesz nazywać mnie bratem diabła i nienawidzieć jeśli chcesz.
Możesz mówić że jestem zły, lecz nigdy nie zmienisz mnie!

Offline Wasamir

  • Kumpel Zająca
  • Wiadomości: 198
  • Reputacja: 10
  • Lubię placki.
  • Imię: Edwin
  • Skąd: Szczecin
Odp: Oko w oko z sielniejszym
« Odpowiedź #5 dnia: Sierpień 27, 2009, 12:15:24 »
Jako że jestem wątłej postury, przeciwnik zawsze jest ode mnie silniejszy :D A ze względu na mój wygląd, często byłem w "gorącej sytuacji" z jakimiś dresami. Ale, jak widać, wciąż żyję, czyli jakoś sobie radzę :)

Poza tym jestem pacyfistą i nigdy nikogo nie uderzyłem (tak "na serio", bo jakieś tam przepychanki dla żartów się zdarzały :P ).
Niewiedza nie jest usprawiedliwieniem dla nieprzemyślanych działań.

Offline Vince

  • Szaraczek
  • Wiadomości: 64
  • Reputacja: 3
  • Co ma być to będzie !
  • Imię: Mariusz
  • Skąd: Głogów
Odp: Oko w oko z sielniejszym
« Odpowiedź #6 dnia: Listopad 27, 2009, 23:25:41 »
huh no u mnie to można książki pisać..;p Ja także unikam bójek jak się da, próbuje zakończyć spór słownie ;) ogólnie nie lubię się bić.. No ale..mam takiego pecha  w życiu że zawsze jestem w złym miejscu i w nieodpowiednim czasie..^^ powiem szczerze, że nie raz mi się zdarzyło  walczyć, zwykle w czyjejś lub własnej obronie chociaż jeśli bije się w czyjejś obronie to wydaje mi się że mam więcej szans ;) Co niektórzy lubią mi dokuczać ale staram się to olewać nie jestem człowiekiem nerwowym na pewno nie w tych sprawach ;p No ale jak nie można komuś przemówić do rozumu mową to trzeba czasem ożyć siły.. Zwłaszcza jak ktoś znęca się nad słabszymi wtedy na pewno nie przechodzę obojętnie:) a zdarzyło mi się bić z silniejszymi (to zależy co znaczy silniejszy ;p bo większy i w ogóle to każdy pietra ma ale trzeba iść z podniesioną głową i nigdy nie okazywać strachu !) może i nie wyglądam na takiego co potrafi zadbać o siebie i nie tylko no ale nie będę się chwalił tym co potrafię i w ogóle, bo jestem skromnym człowiekiem, pamiętajcie Pozory Mylą..Ale jednego się nauczyłem w życiu.. Nigdy nikogo nie oceniaj po wyglądzie i nigdy nie nie doceniaj swojego przeciwnika ;)
« Ostatnia zmiana: Listopad 27, 2009, 23:27:35 wysłana przez Vince »

Offline raul

  • Leśne echo
  • Wiadomości: 933
  • Reputacja: 4
  • I'm the game and I want to play
    • http://www.se-tuning.nazwa.pl
  • Imię: Rufin
  • Skąd: Lublin
Odp: Oko w oko z sielniejszym
« Odpowiedź #7 dnia: Listopad 29, 2009, 14:35:02 »
w podstawówce miałem jeden incydent z rówieśnikiem. Pobiłem chłopaczka, bo irytował mnie swoim lasnowaniem się i miał coś do mnie, bo ciągle mnie przezywał. Więc dostał bęcki i się skończyła rozgryweczka.

Teraz aktualnie mi się zanosi na poważne bicie, ponieważ jeden z chłopaczków ode mnie z klasy ma coś do mojego związku z moim skarbem. Odbyłem z nim poważną rozmowę, ale wydaje mi się, że to będzie za mało.

Nigdy nie biłem się z silniejszym. Jeśli taka sytuacja miałaby miejsce, nie uciekłbym, tylko biłbym się do końca. W tej sytuacji jednak nie uważam tego za tchórzostwo (ucieczkę), tylko za zdrowy rozsądek :) ;D



bumbumbubumbumbum

Offline Corvus Corax

  • Mieszkaniec Lasu
  • Wiadomości: 333
  • Reputacja: 8
    • http://borysgodunoff.deviantart.com
Odp: Oko w oko z sielniejszym
« Odpowiedź #8 dnia: Grudzień 01, 2009, 09:46:44 »
Bójki? Ech... Zawsze istnieje możliwość innego załatwienia delikwenta. Bardziej finezyjna. Jeśli ktoś ucieka się do siły, znaczy to, że nie ma za wiele pomysłów:)
No, czasem nie ma wyjścia -> np. banda dresów.
Nie jestem mały, nie jestem słaby, ale mówię- uderz, proszę bardzo. A mój adwokat wyceni każde uderzenie. Stać Cię, to bij, bronił się nie będę:)
Ot, chwila tryumfu dla samczego zwycięzcy = sprawa w sądzie = spore pieniądze od tegoż "zwycięzcy" :)

Offline Vince

  • Szaraczek
  • Wiadomości: 64
  • Reputacja: 3
  • Co ma być to będzie !
  • Imię: Mariusz
  • Skąd: Głogów
Odp: Oko w oko z sielniejszym
« Odpowiedź #9 dnia: Grudzień 01, 2009, 15:20:29 »
Bójki? Ech... Zawsze istnieje możliwość innego załatwienia delikwenta. Bardziej finezyjna. Jeśli ktoś ucieka się do siły, znaczy to, że nie ma za wiele pomysłów:)
No, czasem nie ma wyjścia -> np. banda dresów.
Nie jestem mały, nie jestem słaby, ale mówię- uderz, proszę bardzo. A mój adwokat wyceni każde uderzenie. Stać Cię, to bij, bronił się nie będę:)
Ot, chwila tryumfu dla samczego zwycięzcy = sprawa w sądzie = spore pieniądze od tegoż "zwycięzcy" :)

trochę dziwnie do tego podchodzisz.. zawsze możesz trafić na psychola, który będzie miał gdzieś czy ty go postraszysz sądem i więzieniem.. zaryzykował byś swoje zdrowie dla takiego tekstu ? a jak by cie połamał lub niechcący okaleczył.. to co opłacało by się ? niż się bronic ;p Trochę kasy i uraz z kalectwem do końca życia, ciekawa transakcja^_^ Zresztą to wszystko zależy na kogo trafisz.

Offline Bebok

  • Leśny Gnom
  • Wiadomości: 205
  • Reputacja: 2
  • Imię: Damian
  • Skąd: Rybnik
Odp: Oko w oko z sielniejszym
« Odpowiedź #10 dnia: Styczeń 12, 2010, 15:43:10 »
ja tam nie jestem za rozwiazywaniem spraw poprzez bojki. W sumie bilem sie tylko raz a raczej stalem i jeden koles mnie okladal po brzuchu bo go olalem jak mnie wolal hehe po wszystkim tylko na niego spojrzalem wzrokiem "skonczyles? bo mnie nudzisz" i poszedlem. Prawie ze szkoly wylecial hehe, a pare dni pozniej mnie przeprosil i  w sumie zostalismy kolegami.

Nie lubie sie bic bo wiem ze jak wpadne w furie to boje sie ze kogos bardziej uszkodze.

Offline 000

  • Nasionko Lasu
  • Wiadomości: 19
  • Reputacja: 0
  • Imię: Daniel
Odp: Oko w oko z sielniejszym
« Odpowiedź #11 dnia: Sierpień 21, 2010, 04:39:38 »
Koksiarzy najlepiej lać po nerach albo ciągle uderzać w to samo miejsce, np. lowkick w prawe udo, powtorzony kilka(naście) razy przynosi zadowalające rezultaty. Pamiętajcie też, że szybkość i technika góruje nad siłą, także nawet jeśli ktoś jest 2 razy większy od nas można skutecznie unikać, szybko atakować w momencie gdy się odsłoni bądź zablokować atak i założyć jakąś dźwignię.
Należy też pamiętać, żeby nie dawać sobą pomiatać i pokazać kolesiowi, że mamy silniejsze ego. Nie trzeba od razu się rzucać, jeśli koleś krzywo się popatrzy, ale jeśli ktośkilka razy z rzędu agresywnie nas zaczepia trzeba umieć dobrze odpowiedzieć, i nie chodzi mi tu o to żeby mu nawrzucać, tylko zagrać większego zwyczajnie. Można przykładowo spokojnym tonem z uśmiechem na twarzy powiedzieć mu, że jeśli nie przestanie to go połamiecie, zgwałcicie jego a potem jego żonę, córkę i matkę czy cokolwiek. Trzeba tylko umieć wyczuć sytuację, musimy sprawiać wrażenie pewnych siebie,swoich umiejętności, opanowanych, silnych psychicznie. Wtedy damy potencjalnemu wrogowi do zrozumienia, że potrafimy przypier***** kiedy trzeba a naszą spokojną i pewną siebie postawą sprawimy, że będziemy wyglądać w jego oczach jakby to było dla nas niczym pstryknięcie palcem, codzienność.  Czasem trzeba porządnie nabluzgać i nastraszyć a czasem wystarczy ze spokojem odpowiedzieć "odejdź, bo krzywda Ci się stanie", trzeba umieć wyczuć człowieka i pokazać mu siebie od takiej strony, któej będzie się bał, co jest już zależne od przeciwnika. Często trafiali się ludzie, któym raz wystarczyło powiedzieć, żeby się uspokoili bo inaczej ich połamię , równie często tacy którzy niereagowali na werbalne ostrzeżenia i trzeba im było dać po mordzie zanim oni to zrobią. Niektózy się przestraszą jak zobaczą, że my się nei boimy a niektózy zaczną oddawać, dlatego nie ma złotej zasady na większych. Trzeba umieć ich zniszczyć psychicznie a jeśli to nie podziała to albo techniką i szybkością albo coóż..albo dostajemy po mordzie albo uciekamy. Dla niektórych liczy się honor i walczą nawet z większymi w obronie swojej reputacji, inni uważają to za głupotę i wycofują się, jeśli widzą, z góry że starcie będzie przegraną a jeszcze inni po prostu lubią sięnapierd**** :).