ten obecny listopad też mi nie przeszkadza. Taka jesień mi odpowiada.
Mnie ten listopad w depresję wpędza. Jest okropnie ponuro. U mnie do tej pory był jeden słoneczny dzień, a poza tym ciągle mglisto, stratusy nisko wiszą i słońca niewiele przepuszczają. I jeszcze to, co się przebije wchłaniają te szarości. Nawet przy takich chmurach będzie lepiej, jak będzie śnieg odbijający te skąpe światło.
Nie ma pluchy, nie ma deszczobicia i błotnistej szarugi w której toną buty.
Za to mamy suszę hydrologiczną. Od lipca tak porządnie padało u mnie ze 2 razy może. Nie dziwota, że w górach potoki wysychają.
I wracając do chmur: jak dla mnie, mogłoby z nich lunąć, wtedy by znikły, a po deszczu wychodzi słońce.
Jak mi tego słońca brakuje!