Z tego, co pamiętam, to pisałam kiedyś w tym wątku, dlatego nie rozumiem, czemu tu nie widnieje mój post.
Niemniej jednak moim cwaniackim sposobem na kaca jest... Tam da da dada da daaaam: SOK POMIDOROWY.
To odkrycie zmieniło moje życie w sielankę. Nie to, żebym piła na umór doprowadzając moją wątrobę do marszczenia twarzy, jednak po ciężkiej imprezie, na której czasem się pomiesza to i owo wolę się zabezpieczyć.
Co innego - mam koleżankę, stosunkowo młodą, która przeczytała na jakiejś mądrej stronie internetowej, bądź w jakiejś bardzo mądrej gazecie, że jeśli zje się coś tłustego PRZED ostrym piciem, to żołądek, a przede wszystkim wątroba z lipidami lepiej to zniesie. Możliwe, że jest to prawdziwa informacja, z tego, co miałam na dietetyce to raczej by się zgadzało, ale o pomstę do nieba woła pomysł, na jaki wpadła owa koleżanka.
Byłam świadkiem, kiedy przed imprezą wypiła ona: 2 łyżki oleju roślinnego.
Myślałam, że zrzygam się na miejscu. To było dla mnie tak niesamowicie obrzydliwe, nie macie pojęcia.
Nie wyobrażam sobie tego smaku. Ona ledwo to przełknęła, ale się zmusiła. I tak to trwa już parę ładnych lat. Dla mnie jest to poroniony pomysł. Wolałabym sobie pozdychać i podelektować się soczkiem pomidorowym, niż zmuszać się do wypicia oleju na zimno i narażania się na nieprzyjemne cofanie treści żołądkowej wzdłuż przełyku.
Fuj.